Z niepełnosprawnością nieodłącznie kojarzy się słowo rehabilitacja, czyli proces obejmujący działanie lecznicze , pedagogiczne, społeczne i zawodowe. Lecznicze jest z pewnością najkrótsze. Pacjent zostaje zdiagnozowany, następuje zabieg czy operacja i na tym w zasadzie koniec. Znacznie dłuższy proces, (który w niektórych przypadkach nie kończy się nigdy) to rehabilitacja usprawniająca prowadząca do zmian adaptacyjnych i dostosowania sprzętu ortopedyczno- rehabilitacyjnego.
Rehabilitacja pedagogiczna stosowana jest gównie u dzieci ,lecz może być stosowana u osób starszych z równie pozytywnym skutkiem.
Najdłuższa jest rehabilitacja psychospołeczna. Ten proces powinien odbywać się w samym niepełnosprawnym, który musi uczynić wszystko , aby po urazie wrócić do społeczeństwa jako pełnoprawny i przydatny otoczeniu obywatel. Społeczeństwo natomiast powinno stworzyć mu warunki do możliwie daleko idącej samodzielności , by nie czuł się gorszym i co najgorsze wyizolowanym. Właśnie ze stwarzaniem warunków do normalnego życia osób niepełnosprawnych polskie społeczeństwo ma ciągle spore kłopoty. Modne dzisiaj stało się dostosowywanie różnych obiektów do niepełnosprawnych, ale mam wrażenie ,że zajmują się tym ludzie nie mający elementarnej wiedzy o sprzęcie na jakim te osoby się poruszają . Przeciętny wózek inwalidzki na szerokość 70cm. Niejednokrotnie widziałem pomieszczenia, do których takim wózkiem się nie wjedzie ,ze względu na zbyt małą szerokość futryn. A czy ktoś pomyślał, co ma zrobić „wózkowicz”, który poczuje konieczność załatwienia potrzeby fizjologicznej, np. na dworcu PKP i nie będzie mógł się dostać do WC? Najpierw należy spytać ludzi , którzy będą z tych udogodnień korzystać , a potem cokolwiek przebudowywać. Trzeba pamiętać, że to co służy dziś nam , jutro może służyć jeszcze pełnosprawnemu architektowi. Jak powiedział prof. Marian Weiss „Człowiek nie zdaje sobie sprawny z tego ,że chodzi na własnych nogach zupełnie przypadkowo”.
Kolejnym istotnym problemem w życiu osoby niepełnosprawnej jest znalezienie odpowiedniego partnera.
Mając sprawne nogi idziemy na dyskotekę czy inną zabawę i jest to jedna z podstawowych możliwości nawiązania znajomości. Chodząc o kulach, poruszając się na wózku można iść na zabawę, ale walorami estetycznymi tańca już się partnerce nie zaimponuje. W tym momencie u człowieka z jakąś dysfunkcją pojawia się trudna do pokonania bariera psychiczna i obawa przed tym , jak odbierze go ogół pełnosprawnych tancerzy. Każdy z nas chciałby mieć idealnego partnera: zawsze sprawnego , uroczego , eleganckiego itp. Jednak takich ludzi po prostu nie ma. Brak świadomości tego faktu i strach przed czymś „innym”, nieznanym wynikający głównie z niewiedzy jak i braku otwartości ,akceptacji i tolerancji (szczególnie osób starszych , czyli można powiedzieć potencjalnych teściów osoby niepełnosprawnej) doprowadzają do rozstania.
Wielu uważa ,że życie z osobą niepełnosprawną jest udręką, egzystencja bez marzeń radości czy uśmiechu. Nic bardziej mylnego. Wiem po sobie że nasze życie jest dużo ciekawsze i choć często trudniejsze to nie znaczy ,ze gorsze i smutniejsze. Przekonałem się o tym, dzięki uprawianiu sportu. Przez siedem lat (2000-2007) uprawiałem biegi sprinterskie w Klubie Sportowym Niepełnosprawnych „START” Wałbrzych. Na co dzień obcuję z osobami niepełnosprawnymi i podczas moich rozważań chciałbym uzmysłowić wszystkim niektóre elementy brutalnej prozy życia osoby niepełnosprawnej, elementy, które przeciętnemu człowiekowi nawet nie przyśnią się, bo i po co. Aby przeciętny człowiek czasami zastanowił się, ile trzeba mieć mocy, samozaparcia, woli walki, aby w miarę godnie żyć w społeczeństwie, gdzie wiele wartości humanitarnych odłożono do poczekalni. Każdego dnia spotykam osoby niepełnosprawne, poszukuje nowych zawodników do klubu , dlatego z całą pewnością mogę stwierdzić ,że sport jest jednym lekarstw na kompleksy nieśmiałość , brak akceptacji własnego ciała i wiele innych problemów związanych z fizycznością niepełnosprawnych.
Sport w życiu osoby niepełnosprawnej odgrywa ogromną, pozytywną rolę. Kształtuje moc konieczną do codziennej walki z przeciwnościami losu, których niestety nie brakuje. Sport daje możliwość uwierzenia w siebie, w swoją wcale nie mniejszą wartość, daje możliwość (czego nie doświadczymy w innych dziedzinach życia) choć na chwile zapomnienia o swoich ułomnościach, o swojej inności. Stając na starcie jakiejkolwiek dyscypliny sportowej osoby niepełnosprawne są tylko i zarazem aż zawodnikiem, nie myślą wtedy jak się poruszają, myślą tylko jak tu w czystej walce wygrać. „Niepełnosprawny sportowiec nie jest zwycięzcą w momencie przekroczenia linii mety jako pierwszy, jest nim już w momencie pojawienia się na starcie” – tak twierdzi Eugeniusz Skarupa, jeden z najwybitniejszych polskich zawodników niepełnosprawnych, autor książki „Cierpienie w milczeniu”. Zawodnicy Ci wychodząc z domu na bieżnię, pływalnię, uczestnicząc w zawodach otwierają się na świat zmieniając swoje życie na plus. Nie muszą zdobyć medalu, aby czuć się zwycięzcami.
Do sportu trzeba się po prostu urodzić. Jak mówi teoria sportu 85% sukcesu to talent. Selekcja sportu niepełnosprawnych przebiega nieco inaczej. Wiele osób, którzy przed urazem nie ujawniali żadnego zainteresowania sportem, w trakcie procesu rehabilitacji styka się z wieloma formami sportu i często zostaje „zarażona” sportowym bakcylem. A więc selekcja musi nastąpić z tych osób, które niejednokrotnie przez przypadek trafiają do sportu. Oczywiście wyszukuje się wtedy predyspozycji do konkretnych dyscyplin sportowych, ale nie zawsze trener może zająć się kształtowaniem wszystkich cech motorycznych danych przeciętnemu człowiekowi. Moim zdaniem w życiu osoby niepełnosprawnej nastawić należy się na kulturę fizyczną, a więc na powszechność ćwiczeń. Bo przecież sprawniejsze ciało z pewnością da lepszy wynik w konkretnej konkurencji. Zapewne nie wszyscy niepełnosprawni nadają się do sportu wyczynowego, ale wszyscy powinni wiedzieć o istnieniu takiej dziedziny, o roli sportu, a także o możliwościach jego uprawiania ze względu na sprawność człowieka niepełnosprawnego. A na pewno każdy może uczestniczyć w zajęciach sportowo – rehabilitacyjnych nawet, jeśli nigdy nie zdobędzie medalu na imprezie ogólnopolskiej, to przekona się na przykładzie innych, że w bardzo dużej mierze można samemu wpływać na jakość własnego życia. Pełnym sportowcem może być każdy, tak pełnosprawny, jak i ułomny fizycznie, jeśli wykazuje się zdolnością do marzeń, niezachwianą inwencję bycia lepszym i wolą płacenia długiego żmudnego i wyczerpującego treningu.
Jak powiedział w/w prof. Marian Weiss – autorytet w dziedzinie rehabilitacji i medycyny pourazowej: „sport jest najwyższą formą rehabilitacji”, zatem procesem przywracającym sprawność, jak również procesem przywracającym człowieka społeczeństwu. Sport dla większości niepełnosprawnych osób jest szansą zapewnienia sobie godnej przyszłości z dala od poruszania się za pomocą kul łokciowych czy wózka inwalidzkiego. Ciągły ruch zapewnia ich ciałom sprawność i siłę. Sport daje również możliwość poznania wielu ciekawych miejsc w Polsce i na świecie, których z pewnością osoby spędzające swój czas głównie w domu nigdy by nie zobaczyły. Ponadto umożliwia nawiązanie licznych znajomości, które dla osób niepełnosprawnych są niezwykle ważne. Bo przecież chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć jak ważny dla osoby niepełnosprawnej jest kontakt z drugim człowiekiem, otworzenie się przed światem. Sport jest jedną z nielicznych form, która daje właśnie taką możliwość.
Problemy osób niepełnosprawnych to jednak nie tylko brak ruchu, uprawiania sportu, czy zamykania się w przysłowiowych „czterech ścianach”. Bardzo często problemem są ich rodzice. Zdarza się, że wstydząc się własnego, niepełnosprawnego dziecka zamykają je w domu bojąc się reakcji społeczeństwa. Wydaje im się, że robią dobrze, że chcą uchronić swoje dziecko przed być może „krzywym wzrokiem” pełnosprawnych dzieci. Tak w rzeczywistości nie jest i zaraz postaram się to udowodnić. Świat jest tak ułożony, że z reguły dzieci żyją dłużej od rodziców. Pomyślmy więc jaki los czeka ich niepełnosprawne dzieci chowane dziś przed światem, oderwane od (również brutalnej, ale nieuchronnej) rzeczywistości, nie nauczone samodzielności, tkwiące często w nadopiekuńczości? Jeśli osobom tym nie obojętna jest przyszłość dziecka powinny jak najszybciej rozpocząć proces integracji. Według statystyk dzieci niepełnosprawne (ale nie tylko) chowane pod kloszem najczęściej są w przyszłości mieszkańcami domów pomocy społecznej, są ubezwłasnowolnione życiowo, mają więcej problemów psychicznych. Ponadto osoby niepełnosprawne, które zetknęły się w jakiś sposób ze sportem zakładają częściej rodziny z pełnosprawnymi parterami, są bardziej samodzielne życiowo, a przede wszystkim próby samobójcze to w ich przypadku rzadkość. Również rzadziej występuje depresja. To nie puste słowa, tak mówią statystyki. Sport daje moc, uczy konsekwencji, uporu, a także realnego optymizmu połączonego z wiarą, że chcieć to często móc, a to co dziś wydaje się niemożliwe jutro może być wykonalne.
Muszę przyznać ,że oszałamiających wyników nie osiągnąłem ,ale od pewnego momentu nie to było dla mnie najważniejsze. Poprzez uprawianie sportu i dzięki ludziom ,których na swojej drodze spotkałem uwierzyłem w siebie, nabrałem większej pewności , przekonałem się ,ze wcale nie jestem gorszy od innych, przekonałem się ,że mogę żyć tak samo, a nierzadko nawet lepiej niż pełnosprawni.
Czeka jeszcze długa droga do tego, żeby ludzie niepełnosprawni żyli w Polsce pełnią życia. Musze jednak stwierdzić ,że od kilkunastu lat egzystencja osób niepełnosprawnych w wielu aspektach uległa poprawie, więc jesteśmy na dobrej drodze. Podstawą do tego, żeby z tej drogi nie zboczyć jest zmiana sposobu myślenia o niepełnosprawności i ludziach niepełnosprawnych. Można pozmieniać wiele w przepisach, ale najistotniejsza zmiana musi dokonać się w ludziach, bo prawdą jest ,ze wiele istnieje przepisów prawnych , które w ogóle nie są respektowane. To co jest „na papierze” nie zawsze sprawdza się w rzeczywistości. Jak powiedział nieżyjący już wieloletni działacz i zawodnik wałbrzyskiego startu Włodzimierz Utecht „ W pełną integrację uwierzę, wtedy , gdy prezydentem Polski będzie osobą na wózku”. Wierzę, że to jest możliwe.